Aplikacja Nocoty na Androida - pobierz za darmo »

Archiwum

2010-01-14 (08:14)

Wyszkoni: Dla syna jestem ojcem i matką

  A A A
Jest piosenkarką, zajmuje się działalnością charytatywną, a dla swojego syna Tobiasza (9 l.) stara się być - jak sama mówi - i ojcem, i matką. Anna Wyszkoni (30 l.) haruje na kilku etatach. Wokalistka zespołu Łzy, która ostatnio wydała również płytę solową, rozmawia z Faktem o swoim intensywnym życiu.

– Została Pani samotną matką jako bardzo młoda kobieta. Jak dała sobie Pani radę?
– Musiałam być ojcem i matką. Gdy Tobiasz był malutki, bałam się, że nie będę umiała się z nim bawić. Nie wiedziałam, czy dam sobie radę. Jednak wszystko przyszło samo. Syn ma bardzo rzadki kontakt z ojcem, dlatego to ja muszę w jakiś sposób pełnić tę funkcję, z graniem w piłkę włącznie. Jakoś sobie radzę.

– Czy jednak pracując tak dużo, znajduje pani wystarczająco dużo czasu dla syna?
– Nie jest łatwo. Ale Tobiasz jest dla mnie najważniejszy. Dużo rozmawiamy, staram się, by wiedział, że ze wszystkim może się do mnie zwrócić. Chcę być nie tylko matką, ale i jego przyjacielem. Choć dziadkowie strasznie go rozpieszczają i okazuje się, że ja jestem ta surowa matka.

– Od kilku lat jest Pani w związku z Maciejem Durczakiem (38 l.). Jak wyglądają jego relacje z Pani synem?
– Dobrze. Oczywiście Tobiasz wie, że Maciek nie jest jego tatą i potrafi się czasem buntować. Wtedy rozmawiamy. On ma osiem lat, stara się to wszystko po swojemu zrozumieć. Maciek trochę mu „ojcuje”, bo chłopiec w tym wieku bardzo potrzebuje taty.

– Czy kontakt z chorymi dziećmi w ramach działalności charytatywnej zmienił pani podejście do syna?
– Tak. Bardziej doceniam teraz każdą chwilę z nim spędzoną i cieszę się, że mam zdrowego synka. Czasem opowiadam mu o chorych dzieciach. Chciałabym, żeby zrozumiał, jak ważne jest zdrowie i że są na świecie ludzie, którym trzeba okazać pomoc i wsparcie. Synek brał ze mną udział w akcji „Kocham. Nie krzyczę”. Na początku cieszył się, że wystąpi w telewizji, ale długo rozmawialiśmy i w końcu zrozumiał, jaki jest cel akcji.

– A co zmieniło się w pani?
– Podejście do życia. Zobaczyłam, jak ważne jest zdrowie i że kłopoty, które wydawały mi się końcem świata, tak naprawdę nic nie znaczą w porównaniu z problemami i cierpieniem, jakiego doświadczają niektórzy.

– Tego typu spotkania wymagają pewnie dużej odporności psychicznej.
– Zdecydowanie. Chodzę na nie z moim partnerem Maćkiem. Po każdej takiej wizycie wychodzimy w milczeniu. To nie jest łatwe. Zdarzyło mi się, że wyszłam wcześniej z sali szpitala onkologicznego, gdzie leżały chore dzieci, bo nie byłam w stanie powstrzymać łez, a nie chciałam, by dzieciaki je widziały. One mają dość swojego cierpienia.

– Myśli pani o ponownym macierzyństwie?
– Nie powiem, ta myśl drzemie we mnie od dłuższego czasu. Chciałabym jednak tak to zaplanować, by znaleźć czas na dom, na drugie dziecko, trochę zwolnić tempo. Ale jeśli los spłata mi psikusa i stanie się to bez planowania, to i tak będę się cieszyć!

Polecamy w wydaniu internetowym efakt.pl:







oceń
1
2
Podziel się



Opinie

Pozostało znaków: 4000

[Pokaż regulamin]

REGULAMIN

Ocena: 0 [0]
~sarna1 [2010-01-17 01:41]

A.Wyszkoni
Pani Wyszkoni mieszka blisko mnie. Jest wspaniałą matką.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~hannah [2010-01-16 17:27]

porabalo jej sie jest matka samotnie wychowujaca syna!
to jest chore stwierdzenie i wyraza je tylko tepa glowa ojciec to ojciec matka to matka a moze ,Wyszkoni to obojniak i nawet mysli jak pan i pani?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kolega [2010-01-15 00:42]

Wyszkoni to wredna i dwulicowa
materialistka,zresztą sam fakt ze sypia z Durczakiem zle o niej świadczy "kto z kim przystaje takim sie staje..

odpowiedz