Groźny, silny, bezlitosny - tak jawi się wszystkim Andrzej Gołota (42 l.). Trudno się dziwić, że gdy wyszło na jaw, że matkę boksera napadł w tramwaju rabuś, nikt nie chciał być w skórze napastnika.
Ale mylili się ci, którzy myśleli, że
Andrzej Gołota będzie chciał sam wymierzyć sprawiedliwość. Okazuje się, że sportowiec i jego żona wybaczyli rabusiowi, a w dodatku martwią się jego losem.
– Przecież on nie chciał jej skrzywdzić, nie miał przy sobie żadnego narzędzia – wyjaśnia w rozmowie z
Faktem Mariola Gołota (41 l.).
Żona boksera uspokaja wszystkich, którzy obawiali się reakcji jej męża:
– Ten mężczyzna nie musi się martwić. Dla Andrzeja sprawa jest zamknięta. Nic mu nie grozi z naszej strony – zapewnia pani Gołota.
Oczywiście razem z małżonkiem bardzo martwili się o panią Bożenę. Dowiedziawszy się, że nic jej nie jest, obydwoje odetchnęli z ulgą. Teraz, gdy emocje już opadły, żal im Krzysztofa P. (27 l.), któremu grozi sroga kara.
– Mama Andrzeja to silna i twarda kobieta. Najbardziej się przestraszyłam, że temu mężczyźnie grozi aż 12 lat więzienia. To zdecydowanie za surowa kara – mówi Mariola Gołota, która uważa, że najważniejsza dla bandyty będzie nauczka z tego przykrego doświadczenia.
– Najważniejsze, że nic się nikomu nie stało. To jakiś młody, zagubiony człowiek – tłumaczy napastnika pani Mariola.
Pewnie wie, o czym mówi. Dlaczego? Nie dość, że jest prawnikiem z wykształcenia, to jeszcze prowadzi w Chicago własną kancelarię prawną.
Na koniec żona boksera dodaje z uśmiechem:
– Gdyby wiedział, na czyją matkę napada, to założę się, że uciekałby dwa razy szybciej...
Polecamy w wydaniu internetowym fakt.pl: